Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę.
Horacy
STRONA GŁÓWNA     KOMENTARZE     ARTYKUŁY     WYWIADY     GDZIE STUDIOWAĆ?     KSIĄŻKI     W PRASIE     REDAKCJA     DOŁĄCZ DO NAS
Niedziela, 5 września 2010 r.
 

Wybory na świecie

Data Kraj Organ / typ wyborów

Gdzie studiować?

Słownik pojęć politologicznych

Belka i Palikot, to zagrywki na drugą turę

Marcin Gawęda | 2010-06-17 11:59 | wersja do druku

Powołanie Marka Belki na stanowisko szefa NBP i aktywność Janusza Palikota, pomimo tego, że często komentowane są na niekorzyść PO i można dopatrywać się ich wpływu na spadki poparcia dla Bronisława Komorowskiego, ostatecznie mogą pozwolić na zwycięstwo w drugiej turze.

Kwestionowanie kompetencji Marka Belki nie ma większego sensu. Pod tym względem fala krytyki, jaka miała miejsce przy powoływaniu Sławomira Skrzypka, wydaje się trudna do wyobrażenia. Wbrew pozorom, nominacja Belki, bez względu, komu będzie przypisana jako sukces, jest korzystna dla PO.

Kandydatura byłego premiera, choć początkowo wyglądała na pozorne budowanie mocnego zaplecza eksperckiego wśród kluczowych instytucji osieroconych po 10 kwietnia, jest jednak posunięciem politycznie wyrachowanym. Krytyka wobec Komorowskiego i opierająca się na fakcie, iż prezes NBP powinien być powołany przez prezydenta z wyboru, jest krytyką czysto demagogiczną. Prawdziwym problemem, dla którego od samego początku nie było jasne kto poprze kandydaturę, była obawa przed przełożeniem się takiego poparcia na wyniki sondaży przedwyborczych. Spontaniczność kandydatury, jak również wspomniany problem, mocno zakłopotał sztab Grzegorza Napieralskiego.

Ostatecznie Napieralskiemu udało się przekuć powołanie Belki w częściowy sukces, co ma również wymiar w notowaniach kandydata SLD. Jednak te same notowanie jasno mówią, że Napieralski nie będzie się liczył w drugiej turze. Elektorat lewicy łatwiej poprze przez to Komorowskiego, gdy szef Sojuszu wypadnie z gry.

Drugim aspektem mającym na celu wzmocnienie szans kandydata PO w drugiej turze, jest działalność Janusza Palikota. Choć sztab wyborczy Platformy stara się od niego odciąć, Palikot odgrywa ważną i paradoksalnie pożyteczną rolę. Budując atmosferę strachu przed powrotem PiS, odpowiada za utrwalenie przeświadczenia słuszności glosowania przeciw PiS. Elektoraty identyfikujące się na lewo od PiS mają zatem jasne przesłanie, jeżeli nie Komorowski to "kaczym", "ciemnogród", IV RP.

Dlaczego PO wystawia Palikota i pozwala mu na otwartą konfrontację, skoro sondaże jasno wskazują na przełożenie się jego działalności na notowania Komorowskiego? Dlaczego Platforma na krótko przed wyborami decyduje się na powołanie prezesa NBP? Odpowiedź na oba pytania jest prosta. W sztabie Komorowskiego nikt nie liczy już na zwycięstwo w pierwszej turze. Pomimo że powołanie Belki umocniło sondażowo Napieralskiego, a Palikot Komorowskiemu jednoznacznie szkodzi, to jednak w drugiej turze zagrania te dają szansę zwycięstwa. Im bardziej zbliżony będzie wynik kandydatów PiS i PO w pierwszej turze, tym silniej będzie eksponowana retoryka Palikota, tym bardziej straszyć się będzie Polaków powrotem IV RP. Powołanie Marka Belki to wyciągnięcie ręki do elektoratu lewicy, Janusz Palikot z kolei ma sprawić, aby ten potencjalnie przychylny elektorat w niedzielę 4 lipca poszedł do urn.

Komentarze



Na razie brak komentarzy.

Dodaj swój komentarz:

Imię :
E-mail :
WWW :
Komentarz :

STRONA GŁÓWNA     KOMENTARZE     ARTYKUŁY     WYWIADY     GDZIE STUDIOWAĆ?     KSIĄŻKI     W PRASIE     REDAKCJA     DOŁĄCZ DO NAS
2007-2010 © Politeja.pl