Szanse PiS i słabości PO
Marcin Gawęda | 2010-05-27 23:23 |
wersja do druku
Wynik wyborów prezydenckich może jeszcze zaskoczyć. Oscylowanie kampanii wokół ciągłej sytuacji kryzysowej wymusza na partiach i sztabach wyborczych innowacyjność w kreowaniu dyskursu. Pojawiają się czynniki, które w decydującym momencie mogą sprzyjać PiS i odsłonić słabości PO.
Kampania jako sytuacja kryzysowa
Obecna kampania to sytuacja kryzysowa, która w brutalny sposób sprawdziła wszystkie mechanizmy reagowania i zarządzania obu partii. Przeniosła się ona z poziomu logiki wcześniejszych kampanii prezydenckich, nastawionych na promocję lidera, na poziom logiki walki partyjnej. Dziś nie jest już rywalizacją Kaczyński – Komorowski, ale PiS – PO. W takim przejściu zdecydowaną przewagę uzyskał PiS, który jasno nastawiony jest na grę do jednej bramki, w przeciwieństwie do PO, której największym problemem jest to, że nie kandyduje Donald Tusk. Platforma Obywatelska sama jeszcze nie wie jak daleko może posunąć się w promowaniu Bronisława Komorowskiego.
PO postawiona jest pod murem posiadania pełni władzy. Jest to również czynnik jej niesprzyjający. Wystawia ją na otwartą krytykę ze strony opozycji, która wykorzysta wszystkie nadarzające się błędy, podpierając się poszukiwaniem merytoryki. W okolicznościach kolejnej katastrofalnej sytuacji – tym razem wywołanej powodzią – okazji do krytyki może znaleźć się mnóstwo. Straty, które odsłoni cofająca się woda, przełożą się bezpośrednio na wyniki Platformy.
O zwycięstwie zdecyduje "elektorat sierot"
Przez ostatnie 5 lat scena polityczna utrwaliła się na tyle, że do 10 kwietnia była dość przewidywalna. Przysłużyły się temu wcześniejsze rządy PiS, negatywnie odebrane przez media i pewnego rodzaju zamrożenie elektoratów. Ludzie, którzy wcześniej określali siebie, jako sieroty po POPiS, przeszli zdecydowanie w stronę PO. Przy PiS pozostał twardy elektorat, na który działały bodźce retoryki "walki z układem".
Ogromną szansą dla Prawa i Sprawiedliwości jest dziś możliwość rekonstrukcji elektoratu, przejęcie tej jego części, która wcześniej skierowała się w stronę PO. Realnie, to właśnie ta część elektoratu zdecyduje o zwycięstwie bądź porażce. Przy dzisiejszym kursie polityki i samej kampanii, może się okazać, że możliwość przeciągnięcia wspomnianej części elektoratu przez PiS będzie większa niż szanse PO na przytrzymanie go przy sobie.
Kampania wokół semantyki
Wyjątkowość obecnej kampanii leży w dynamice zmiany narracji i języka debaty. Język debaty ogrywa ogromną rolę determinując stereotypowy sposób myślenie. Dyskurs polskiej polityki ostatnich lat zamknięty jest w słowach hasłach, takich jak IV RP, które w języku polityki oddaliło się znaczeniowo od swojego pierwotnego założenia. Język oparty na takich hasłach to mechanizm budowania atmosfery strachu. Prawo i Sprawiedliwość za wszelką cenę stara się uwolnić od tego terminu i zdecydowanie przechodzi bliżej obszaru wcześniej zarezerwowanego dla PO, do obszaru języka "polityki miłości". Platforma Obywatelska jednocześnie ulega pokusie i przechodzi do języka agresji, co widać było w wystąpieniu komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego.
Partia Tuska, jeżeli chce osiągnąć sukces wyborczy musi zachować powściągliwość. Do tej pory to Jarosław Kaczyński przyzwyczaił opinię publiczną do języka konfliktu, a każda próba złagodzenia wizerunku prezesa Prawa i Sprawiedliwości kończyła się fiaskiem.
Początkowa bierność PO jest naturalna, lecz wywołuje bezradność. To PiS narzucił rytm kampanii i to właśnie okoliczności sprzyjają partii Kaczyńskiego. Poszukując możliwości przytrzymania elektoratu, który może się od PO oderwać, istnieje możliwość sprowadzenia kampanii do dość agresywnych ataków. Pokusą staje się podważenie przemiany Kaczyńskiego. Temu służy powrót Janusza Palikota, czy poszukiwanie poparcia wśród autorytetów. Jest to jednak stąpanie po cienkim lodzie. Nad głosem autorytetów nikt nie panuje i nie sposób przewidzieć ich wpływu na kampanię. To samo tyczy się Janusza Palikota. W Polsce do zagadnienia śmierci podchodzimy zawsze poważnie w sposób pełen refleksji. Otwartym pytaniem pozostaje to, jak opinia publiczna odbierze powrót Palikota. Czy zostanie to zinterpretowane, jako rzeczywista przemiana i nowa jakość w polityce, czy raczej kolejny happening, który może zostać odebrany, jako cyniczne zagranie kontrastujące z powszechnym poszanowaniem śmierci? Podjęcie przez PO języka agresji może przynieść jej skutki odwrotne od założeń.
Wynik drugiej tury zależeć może od pogody
Kolejnym problemem, przed którym stanąć może PO, to termin samych wyborów, a właściwie termin drugiej tury. W trakcie tygodnia przepadła w Sejmie nowelizacja ordynacji wyborczej. Nowelizacja była propozycją PO, polegająca na wprowadzeniu udogodnień dla osób głosujących. W trakcie pierwszej tury głosującym miałby być wydawane zaświadczenie pozwalające na głosowanie w drugiej turze w dowolnym miejscu Polski. Na nowelizację nie zgodziły się inne partie, wliczając w to koalicyjny PSL. 4 lipca to termin niewygodny. Rozpoczynające się właśnie wakacje mogą skutecznie odciągnąć wyborców od urn. Platforma wcześniej boleśnie przekonała o smaku porażki w drugiej turze. Jeżeli Bronisław Komorowski zachowa przewagę po pierwszej turze, w drugiej może podzielić los Donalda Tuska z 2005 roku.
Dynamika obecnej kampanii jeszcze parę miesięcy temu byłaby niewyobrażalna, podobnie jak okoliczności ogłoszenia wcześniejszych wyborów. Partia Jarosława Kaczyńskiego i on sam zyskują poparcie, kierując poszukiwania elektoratu w stronę centrum. Zmianie ulega przede wszystkim PiS i jego język, a z taką sytuacją Platforma Obywatelska wydaje się sobie nie radzić. Jeżeli PO nie uda się sprowokować PiS i skutecznie przytrzymać swojego bardziej prawicowego elektoratu, poparcie dla niej zacznie topnieć. Sytuację dodatkowo komplikuje ogrom powodzi i to, że realna wycena zniszczeń będzie możliwa w okresie, który może pokryć się z terminem wyborów.
Sytuacja, w której znalazła się dziś PO jest weryfikacją jej rzeczywistego poparcia. Poparcia, które może okazać się "słomiane". Jeżeli język debaty, będzie w stanie skutecznie wpłynąć na rekonstrukcję elektoratu PiS, oznaczać to będzie ogromną słabość Platformy.
Komentarze
Na razie brak komentarzy.
Dodaj swój komentarz: