Starcie idei
Tomasz Pawłuszko | 2010-03-26 11:28 |
wersja do druku
Już w latach 60. XX wieku dyskutowano o końcu ideologii, zwłaszcza po ukazaniu się politycznie niepoprawnej książki Raymonda Arona "Opium intelektualistów". Dziś, gdy dyskutuje się o tak zwanej "postpolityce", pojęcie ideologii wydaje się zatracać przypisywane od dwóch stuleci znaczenie. Ideologia staje się etykietą, która ogranicza horyzont ludzkiego światopoglądu. Modne jest używanie przedrostka " post-". W takim razie, jak wyglądać może współczesna postideologia?
W Krakowie, mieście zdecydowanie zachowawczym pod względem ideowym, od dziesiątków lat pozycję elity zajmuje pewnego rodzaju konserwatywny establishment.
Konserwatyzmy
Konserwatyzm – jako zespół idei postulujących "zachowywanie" określonych wartości w danym modelu społecznym, jest doktryną bardzo trwałą, wydaje się też niektórym, że nienaruszalną. Od dwóch stuleci zarzuca się natomiast konserwatystom, że nie radzą sobie ze zmianami społecznymi i że są wtórni w swych poglądach, zwłaszcza względem innych ideologii. W wyniku licznych sporów powstały dwa zasadnicze odłamy, które – w swych filozoficznych przesłankach – odwołują się do odmiennych "kodów etycznych". Mamy tedy konserwatyzm metafizyczny i utylitarny. Pierwszy poszukuje oraz dąży do zachowania i upowszechnienia wybranych wartości obecnych w danym społeczeństwie, odwołując się do ponadczasowych zasad moralnych. Drugi opiera się na zasadzie "zachowujmy to, co użyteczne" – czyli konserwujmy to, co przynosi społeczeństwu korzyść i to, co sprawdzone. Główne założenia doktrynalne każdej ideologii pozostają zatem szerokim tłem intelektualnym. Problemy w obu przypadkach pojawiają się wszakże na poziomie jednostkowym. Wartość jakichkolwiek postaw ideowych wiąże się z ich uświadomieniem. Jeśli potrafimy sensownie odnieść nasze przekonania do zmieniającej się rzeczywistości, to z pewnością nasz światopogląd jest przemyślany. Gdy z kolei bez namysłu "kopiujemy" postawy i poglądy innych, istnieje spore ryzyko, że nasze idee są martwe – nieprzemyślane i przez to niewiarygodne dla otoczenia. Duża szybkość przemian sprawia, że nawet pisarze-konserwatyści są zmuszeni przemyśleć swą twórczość, której punkt odniesienia wydaje się wielu ludziom coraz bardziej względny. Przyjrzyjmy się nowej mutacji konserwatyzmu – postkonserwatyzmowi.
Czas coś zmienić!
Pod koniec lat 90. znane pismo konserwatystów i liberałów "Stańczyk" wykonało woltę w stronę… jak to określił podówczas redaktor Tomasz Gabiś – postkonserwatyzmu. Podtytuł pisma ostentacyjnie zmieniono na "Pismo postkonserwatywne". W jednym z numerów "Stańczyka" pojawił się też nowy manifest ideowy "nowego" środowiska. Przeczytanie tegoż manifestu okazało się zarówno ciekawą przygodą intelektualną, jak i stanowiło świetny wstęp do szerszych uwag i głębszych badań nad zjawiskiem ideologii w ogóle. Czym bowiem różni się konserwatysta od postkonserwatysty? A czym chce się różnić? Czy może ma już więcej wspólnego z postmodernizmem niż z ideami Burke’a czy uwagami Oakeshotta?
W manifeście postkonserwatyzmu Gabiś napisał, że idee konserwatywne to przeżytek, gdyż kompletnie nie potrafią odpowiadać na wyzwania nie tylko przyszłości, ale i teraźniejszości. Nowoczesny (post)konserwatysta winien więc zamknąć się w domu i pielęgnować swe idee w ukryciu, aby potem – w obliczu "spotkania Innego" – przybrać postawę pragmatyzmu i statecznego buntu. Takie stanowisko oznaczać ma zapewne, że konserwatyści odrobili lekcje z postmodernizmu. Co za tym idzie – skoro każdy człowiek ma swój własny, mały świat idei, to niech go sobie urządza wedle swego upodobania. Również konserwatysta… czyli postkonserwatysta. Nie trzeba nawracać świata ani poszukiwać "straconego suwerena". Świat można uratować tylko wtedy, gdy zacznie się od samego siebie. Każdy inny przypadek to syzyfowa praca. Co więcej, tylko wówczas jest szansa, aby zyskać choćby pozór wiarygodności, który naszej postawie ma nadać pozory trwałości, bardzo poważanego pośród wszystkich konserwatystów pojęcia.
Tylko co zmienić…?
John Donne napisał kiedyś, że "człowiek nie jest samotną wyspą". Podobnie napisał przed ponad 2300 laty niejaki Arystoteles. Pewne odniesienia do tych słów znajdują się także pośród haseł postkonserwatystów. Aby porozumieć się z drugim człowiekiem, który nas nie przekonuje i który przestaje nas rozumieć, musimy uprzednio zdać sobie sprawę, iż: "kiedy paradygmat (meta)polityczny się zmienia, użyteczne wcześniej koncepcje, idee, filozofie polityczne, ideologiczne pojęcia, narracje i dyskursy ulegają «delokalizacji», zawisają w próżni, stają się anachroniczne i puste"[
1]. Świat się zmienia. Skoro każdy ma prawo zmieniać swój sposób bycia, to przede wszystkim trzymajmy się swych zasad, by być bardziej świadomymi swego istnienia. Idee mają sens, jeśli – co wspomnieliśmy wcześniej – są przemyślane. Z grubsza rzecz ujmując oznacza to, iż ideologia, z postawy pełnej wyrazistych atrybutów i krzykliwych znaków rozpoznawczych, przemienia się w postawę czysto introwertyczną, podbudowaną moralnymi ambicjami, odwołującą się momentami nawet do prakseologii. Czyżby nowy rodzaj samolubnego intelektualizmu (tworzenie "porządku ego"?) czy też sposób na dotarcie do elit?
Korzystałem między innymi ze zbioru esejów i artykułów "Gry imperialne" Tomasza Gabisia, wyd. Arcana, Kraków 2009 oraz ze strony internetowej tego autora.
Tekst ukazuje się równocześnie w piśmie Koła Nauk Politycznych UJ "Drugi Obieg".
[1] http://www.tomaszgabis.pl/?p=303, dostęp 4 II 2010.
Komentarze
Autor:
mayeran
2010-03-31 22:40
Ok, postkonserwatyzm. Ale czym miałby być? Siedzenie w domu i obcowanie z licznymi jakże cennymi przemyśleniami nie da żadnych efektów społecznych. Może być postrzegane jako akt ascetycznej osbistego sprzeciwu wobec zachodzących zmian, albo intelektualna próba pogodzenia zastanych wartości ze zmianami. Nie może być natomiast wstępem do tego, co jest celem każdej ideologii - wprowadzenia w życie własnej wizji świata. Z prostego powodu, zmiany zachodzą tak szybko, że tworzenie "na poczekaniu" odpowiedzi na pytania o rację bytu i problemy związane z istnieniem Innego, nie mogą być uważane za ideologiotwórcze. W zwiazku z tym, moim zdaniem, nie możemy mówić o postkonserwatyźmie, bo nie jest to już ideologia.
Autor:
Wikipedia YouTube
2010-07-20 20:37
That Esj was awe inspiring!
http://en.wikipedia.org/wiki/Youtube - Wikipedia YouTube
Wikipedia YouTube
Dodaj swój komentarz: