Bomba ustrojowa
Aleksandra Dudzińska | 2009-11-24 08:32 |
wersja do druku
Sobotnie propozycje tzw. "korekty ustrojowej" premiera Donalda Tuska spełniły swoje zadanie, skutecznie koncentrując na nich uwagę mediów oraz ekspertów, a spychając w cień dyskusje na temat dwuletniego dorobku rządu PO – PSL. Z drugiej strony trudno dziwić się burzy, która rozpętała się po tych zapowiedziach, gdyż określane przez Tuska jako ewolucyjne zmiany konstytucyjne de facto oznaczają rewolucję ustrojową, a obecne deklaracje są jedynie luźnymi hasłami niż spójną, a przede wszystkim przemyślaną wizją.
Już na wstępnie należy zaznaczyć, iż absolutnie żadne zmiany proponowane przez premiera nie wejdą w życie, a jedynie zdominują debatę publiczną w ciągu najbliższych dni lub tygodni. Co wobec tego Donald Tusk rozumie pod pojęciem "korekty ustrojowej"?
Pozycja prezydenta
Pierwszy katalog "korekt" dotyczy kreacji głowy państwa - rezygnacja z powszechnych wyborów prezydenckich na rzecz elekcji przez Zgromadzenie Narodowe. Nie jest wiadome jaką większością byłby prezydent wybierany, na jaką kadencję oraz czy byłaby ona zgrana z kadencją parlamentarną. Kuriozalną natomiast propozycją jest, aby obecne Zgromadzenie Narodowe wybrało przyszłego prezydenta jesienią 2010 roku. Głowa państwa kreowana przez większość parlamentarną byłaby pozbawiona prawa weta, co w praktyce oznacza uczynienie z konstytucyjnego prezydenta – arbitra, figuranta – reprezentanta. Zdaniem szefa rządu ta zmiana ma doprowadzić do uporządkowania relacji w łonie władzy wykonawczej, cedując ją jedynie na wzmocniony gabinet, a wykluczając z niej pozbawionego kompetencji władczych prezydenta.
W kontekście przyszłorocznych wyborów prezydenckich zasadnym wydaje się pytanie, o co tak naprawdę w propozycji tych zmian chodzi. Powszechnie wiadomo, że największym politycznym marzeniem premiera jest objęcie urzędu prezydenta (co sam niejako podkreśla mówiąc, iż "proponując te zmiany nie ma żadnych obaw przed kandydowaniem w wyborach prezydenckich"). Czy zatem propozycje te należy traktować w kategoriach zmęczenia Tuska pełnieniem obowiązków szefa rządu i chęcią odpoczynku "na prezydenturze", a nie odgrywania aktywnej roli arbitra w razie ewentualnej kohabitacji? Przekaz jest tutaj cokolwiek niejasny. Trudno uwierzyć w spiskową teorię, jakoby była to propozycja specjalna dla Lecha Kaczyńskiego, który w zamian za reelekcję nakłoniłby PiS do poparcia zmian konstytucyjnych.
Mniejszy parlament
Drugi zakres "korekt" związany jest z liczebnością parlamentu. Co ciekawe, w zaprezentowanych w sobotę zmianach nie pojawił się postulowany od dawien dawna przez środowisko Platformy pomysł zniesienia Senatu. Obecnie nie chce się go likwidować, a jedynie zmniejszyć liczbę senatorów. O ile? Nie zostało to konkretnie zwerbalizowane. To samo tyczy się "obcięcia" składu Sejmu. Miałoby to się dokonać choćby ze względu na oszczędności (tutaj również przemilcza się konkrety) oraz wolę suwerena. Naród, niestety, jest bardzo podatny na wszelkiego rodzaju propozycje dotyczące cięć wydatków publicznych zarówno w sferze finansowania partii politycznych jak i wysokości diet parlamentarzystów, a tym bardziej ich liczby. Powszechne przekonanie o niesamowitych apanażach przysługujących reprezentantom mocno inspiruje polityków, którzy szukając oszczędności właśnie tam są praktycznie skazani na sukces w zakresie poparcia społecznego.
Niestety, co podkreślają eksperci, nie idzie za tym jakaś głębsza refleksja, dotycząca konsekwencji zmniejszenia składu parlamentu. Przede wszystkim w zakresie prac legislacyjnych, które są przecież domeną jedynie Sejmu i Senatu, a redukcja liczby posłów np. o połowę, mogłaby je znacząco utrudnić, a na pewno jeszcze bardziej spowolnić pracę Sejmu. Zatrudnienie większej liczby ekspertów do pracy w komisjach sejmowych jako pomysł na rozwiązanie tego problemu, stoi w sprzeczności z postulatem o cięciu kosztów. Pozostaje jeszcze problem reprezentacji – na ilu mieszkańców przypadałby jeden poseł oraz senator i czy rzeczywiście w takiej sytuacji można mówić w ogóle o jakieś wymiernej reprezentacji.
System wyborczy
Trzecia sfera zmian konstytucyjnych dotyczy kreacji parlamentu. Tusk proponuje okręgi jednomandatowe w wyborach do Senatu oraz system mieszany do Sejmu. Oczywiście nie precyzuje o jaki system chodzi. Można jedynie z poprzednich, licznych na ten temat wypowiedzi wnioskować, iż zmiany mają prowadzić do ukształtowania się mitycznego systemu dwupartyjnego. Przynieść by to mogło stabilną większość, co obok supergabinetu z supersilnym premierem oraz marionetkowym prezydentem gwarantuje sprawne rządzenie państwem. Konia z rzędem temu, kto jest w stanie zagwarantować, że system mieszany z naciskiem jednak na jednomandatowe okręgi wyborcze automatycznie spowoduje dominację dwóch ugrupowań nad innymi. Może równie dobrze, przy silnych strukturach lokalnych, doprowadzić do rozdrobnienia parlamentu przez wybór lokalnych liderów.
Traktując poważnie propozycje zmian ustrojowych można doszukiwać się w nich niebezpiecznych tendencji do monopolizacji realnej władzy w rękach superpremier. Po pierwsze, mógłby on wprowadzić każdą regulację mając za sobą większość parlamentarną. Po drugie, nie byłoby czynnika hamującego zapędy szefa rządu, gdyż zarówno prezydent, jak i parlament takich narzędzi zostaliby pozbawieni. Napawa to niepokojem tym bardziej, że prace nad poprawkami Konstytucji mają wejść w życie w połowie przyszłego roku. Zmiany ustrojowe nie powinny być szyte na czyjąkolwiek miarę, a tym bardziej pod wpływem bieżącej sytuacji politycznej. Na szczęście Naród przemówił w bardzo cenionych przez Donalda Tuska sondażach, gdzie kategorycznie sprzeciwił się postulatowi wyboru prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe oraz odebraniu prawa weta, jednocześnie, co zaskakujące opowiadając się za ograniczeniem kompetencji prezydenckich. Jakich, skoro weto ma zostać? Sondaż na ten temat milczy. Gwoli uspokojenia powtórzę, iż sobotnia deklaracja miała na celu jedynie odwrócenie uwagi od bieżącej sytuacji politycznej poprzez odpalenie bomby, która z dużym prawdopodobieństwem okaże się niewypałem.
Komentarze
Autor:
Wikipedia YouTube
2010-07-19 16:23
That Rl is amazing!
http://en.wikipedia.org/wiki/Youtube - Wikipedia YouTube
Wikipedia YouTube
Dodaj swój komentarz: